Tzw. Troł bak thersdej Takie zdjęcia są jedyna rzeczą, które trzymają mnie przy życiu w zimne, deszczowo-śniegowe dniWspominam, marzę i po cichu planuję nasze kolejne wypady rodzinne, tym razem w składzie 4-osobowym❤️‍‍‍‍‍‍‍‍‍ Już się nie mogę doczekać aż Klarka złapie naszego podróżniczego bakcyla
 Kiedy mi Ona tak urosła, no kiedy?! Mała uczennica, która pilnie odrabia prace domowe, a wieczorem co najmniej przez godzinę bawi się w szkołę - ona jest nauczycielką, a my z Klarką jej uczennicami
 Wyskoczyliśmy wczoraj z Szymonem SAMI na spacer po centrum Manchesteru... już nawet nie pamiętam kiedy byliśmy tam ostatni raz bez dziewczynek, wózka, wielkiej torby z dziecięcymi gadżetami i bez pośpiechu Super było w spokoju napić się ulubionej kawki i porozmawiać, ale... szybko zaczęliśmy tęsknić i wróciliśmy do domu wcześniej niż planowaliśmy - zrozum tu rodziców
 Moja malutka kopia
 Ja nadal nie mogę uwierzyć, że ta mała dama skończyła już roczek
 Hotelowe szaleństwa  #londonhotel #londontrip #londonwithkids #parentingblog #lifestyleblogger #travellingwithkids #kidsphotography #kidsfashion #blogparentingowy #sistersforever #sisterslove
 U nas weekend pełen wrażeń... jest nowy rower‍♀️
 No dzień dobry ciocie! Już po śniadanku? My z mamą robimy właśnie koktajl. Tzn. Mama robi, a ja jej ochoczo pomagam Miłego dnia #homestories #momlife #instagood #instakids #milegodnia #morning #smoothie #littlehelper #blogger #blogparentingowy #parentingblogger #polishgirl #polishblogger #instadziecko #wkuchni #whitekitchen #kitchenideas #kitchendesign

Szybka metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

Moja mama miała wczoraj urodziny i to nie byle jakie, bo okrągłe, 65-te! Wyjątkowa okazja, więc i prezent musiał być wyjątkowy. Zamiast kupować jej kolejne kapcie czy obrus, postanowiliśmy wymyślić coś naprawdę oryginalnego. Razem z moimi braćmi i bratowymi, jak zgrany zespół, stwierdziliśmy, że szybka metamorfoza kuchni mamy będzie strzałem w dziesiątkę… i była! Nie obyło się bez stresujących momentów, bo niektóre dodatki dotarły dosłownie na ostatnią chwilę, ale grunt, że się udało i że mama jest przeszczęśliwa! Chcesz zobaczyć jak z przeciętnej i bardzo BRĄZOWEJ kuchni udało nam się stworzyć jasne i przytulne wnętrze w tylko 2 dni? Już Ci wszystko pokazuję i opowiadam…


Metamorfoza kuchni – jak byŁo przed…


Jakbym miała jednym zdaniem opisać styl kuchni sprzed metamorfozy to zdecydowanie zacytowałabym tytuł piosenki Ryszarda Rynkowskiego ‚Dziewczyny lubią brąz’! :-) Brązowe zasłony, brązowe taborety, brązowe szafki kuchenne i główna gwiazda programu… wielka i masywna ściana pokryta boazerią… również brązową! Do tego zużyty już blat, bardzo oryginalny FIOLETOWY kaloryfer, zdecydowanie za mała lampa dająca beznadziejne oświetlenie, plastikowy ociekacz na naczynia w fantazyjnym, pistacjowym odcieniu, oraz totalny misz-masz jeśli chodzi o dodatki. Tak trochę szaro, buro i ponuro… tylko w odcieniach tego nieszczęsnego brązu:-) Poniższe zdjęcia mówią same za siebie… Tak, tak – to co widzisz przy ścianie z boazerią to pawlacz – stylowy schowek – symbol lat 90-tych, który był w tamtych czasach chyba w każdym domu:)

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni


Metamorfoza kuchni – jaki byŁ plan i co chcieliśmy osiągnąć


Zacznę od tego, że metamorfoza kuchni miała być niespodzianką, co trochę utrudniało nam działanie. Mama wiedziała tylko tyle, że taka metamorfoza się odbędzie, ale zupełnie nie znała szczegółów i miała totalny zakaz wtrącania się:) Fakt, że ja – kierownik projektu, haha – byłam przez cały ten okres u siebie w Manchesterze (dodatkowo w 9. miesiącu ciąży), a reszta naszej ekipy na miejscu wcale nie ułatwiał zadania. Ale dobre chęci i zaangażowanie nas wszystkich było kluczem do sukcesu!

Muszę wspomnieć, że moja mama to osoba, która nie lubi zbyt drastycznych zmian i ‚wydziwiania’, więc totalna zmiana stylu, na np. bardzo nowoczesny lub totalnie skandynawski, odpadała – w końcu to jej mieszkanie i zależało nam na tym, aby w kuchni czuła się bardzo dobrze. Kolejną rzeczą, która musieliśmy brać pod uwagę był… czas! Na całą akcję mieliśmy tylko 2 dni (mama spała wtedy u mojego brata), więc większość rzeczy musiałam zorganizować i zamówić dużo wcześniej, trochę za jej plecami. Wszystko musiało być dobrze przemyślane i zorganizowane, na szczęście mieliśmy super partnera w tym projekcie –  TIKKURILA – co zdecydowanie ułatwiło cały proces!

Głównym naszym celem było totalne rozjaśnienie kuchni, zmiana kolorystyki i większości dodatków. Ponieważ ograniczał nas czas, wiedzieliśmy, że płytki i szafki muszą zostać nietknięte, główne skrzypce miała grać cała reszta – szczególnie ta nieszczęsna boazeryjna ściana, która do tej pory bardzo to wnętrze zaciemniała, przytłaczała i sprawiała, że było ono bez charakteru. Metraż kuchni daje wiele do życzenia, więc to właśnie jasnymi kolorami chcieliśmy sprawić, żeby wydawała się ona dwa razy większa…


Metamorfoza kuchni – co zrobiliśmy


Plany planami, logistyka logistyką, aż w końcu przyszedł czas na działanie. Najpierw było malowanie. Po pierwsze – nasza ukochana brązowa ściana – zdecydowanie musiała zmienić kolor! Zmiana dosyć drastyczna, bo z ciemnego koloru na… śnieżnobiały! Po oczyszczeniu drewna ze starego lakieru, brat pomalował całą powierzchnię matową emalią akrylową Tikkurila Everal Aqua Matt 10, o bardzo wysokiej trwałości. Nic się nie martw – nie zapomnieliśmy o pomalowaniu pawlacza:)) Potem przyszła kolej na pozbycie się ‚ciężkiego’ karnisza na zasłonki… z boazerii:) Po jego oderwaniu w suficie zostało kilka dziur, które udało się załatać profesjonalną masą szpachlową Tikkurila Prestomax. Nowy karnisz został przyczepiony nieco bliżej ściany, dzięki czemu zasłony ‚cofnęły’ się o ok.10cm bliżej okna i zyskaliśmy trochę dodatkowej przestrzeni. Następnym punktem projektu było odświeżenie sufitu i ścian – najpierw zastosowaliśmy farbę gruntującą Tikkurila Optiva Primer, używając podwójnej warstwy w miejscach, gdzie wisiał stary karnisz – tak na wszelki wypadek. Następnie w ruch poszły dwie farby: Tikkurila Optiva Matt 5 w odcieniu śnieżnobiałym – na suficie oraz wąskim pasku ściany nad szafkami kuchennymi, oraz Tikkurila Optiva Semi Matt 20 w jasno-szarym odcieniu, na ścianie za zasłonkami i na kaloryferze (bye, bye fiolecie!).

Kiedy ściany był już odświeżone, a boazeria wyglądała jak zupełnie nowa przyszedł czas na rozprawienie się ze zużytym blatem. Wstawienie nowego, jasnego zajęło tylko 1.5 godziny i kosztowało bardzo mało, a efekt jest naprawdę zdumiewający! Stare taborety z tapicerką rodem z lat 90-tych zostały zastąpione nowiutkimi i lekkimi, z jasnego drewna. W miejsce jasno-brązowej, wzorzystej ceraty zawitał klasyczny, jasny obrusik, a na przepięknej boazerii zamiast wielkiego i obciachowego (sorry, mamo!) kalendarza zawisły cudne szafki oraz śliczny zegar.  Piękne zasłony z motywem kwiatowym na nowym, lekkim karniszu, również nadały temu wnętrzu zupełnie nowego, świeżego stylu! Nowoczesny czajnik i o wiele mniejszy ociekacz na sztućce sprawiły, że blat nie jest już taki zagracony, tylko wygląda bardzo czysto i schludnie. Wszystkie inne dodatki jak ściereczki, kwiatek na lodówce i nowy, mniejszy chlebak są szczegółami, które wspaniale uzupełniają tę metamorfozę. No i większa, biała lampa, która nie dość że spełnia swoją funkcję – czyli oświetla pomieszczenie, dodatkowo nadaje kuchni trochę bardziej nowoczesnego charakteru. Ta metamorfoza kuchni, a przede wszystkim boazerii naprawdę się udały!

metamorfoza kuchni

  Obraz 006

zdjat 262

zdjat 268


Metamorfoza kuchni – efekt końcowy i reakcja mamy


Jeśli miałabym opisać efekt końcowy w skali od 1 do 10 to byłoby to…11! Kuchnia mamy jest teraz jaśniutka, trochę nowoczesna, trochę jakby większa… ale nadal taka JEJ! Musieliśmy się napracować i nagimnastykować z sekretami ale było warto! Zresztą zadowolenie mamy mówi samo za siebie! Była zachwycona i przyznała, że jej obawy, że zrobimy coś wbrew jej gustowi, były zupełnie niepotrzebne! Teraz wielkie TADAM… zdjęcia z efektu końcowego… prawda, że jest pięknie?! Z biegiem czasu na pewno dojdzie tam jeszcze kilka dodatków, które jeszcze lepiej dopełnią całe wnętrze. Podsumowując… metamorfoza kuchni to jeden z lepszych prezentów, jakie moja mama dostała w życiu! Dziękuję bardzo marce TIKKURILA oraz moim braciom i bratowym za pomoc i świetną robotę!

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

metamorfoza kuchni

27 komentarzy
  • Super prezent, mnie czeka remont mieszkania mojego taty, tez całego w boazerii. Mieliśmy ja zrywać, ale tikurilla sprawiła, ze pójdę na łatwiznę i ja pomaluje!

    • Ja, choć efekty widziałam tylko na zdjęciach, jestem zachwycona tym efektem białej boazerii!!! Nie poznaję tego wnętrza wcale… to niesamowite jak zmiana kolorystyki może zmienić charakter i styl pomieszczenia. Tikkurila no i moja rodzinka spisali się na medal:)))

      • No to ja działam z boazeria mojego taty

        • Najpierw może poczekaj aż urodzisz:))) Jak będziesz potrzebowała jakichś rad co do malowania boazerii to wal smiało:)

  • super to wymyśliłaś Ty moja mała Mariolciu! Jeszcze wielki bukiet kwiatów, świeża kawusia i Mamusia będzie więcej czasu spędzać w tej pięknej kuchni, niż w każdym innym miejscu :)

    • Jednak nawet będąc w ciąży przychodzą człowiekowi fajne pomysły do głowy… nawet Mariolkom:) Ja już się nie mogę doczekać aż tam osobiście zawitam, zobaczę efekty na żywo i napiję się tej kawusi, o której mówisz…!

  • O matko, ale fajnie. A pomyśleć, że w czasach, gdy kupowaliśmy mieszkanie, to odrzuciłem kilka z uwagi na taką właśnie boazerię i strach przed tym, co trzeba będzie z nią zrobić.

    • Zbyszek, ja jakoś od razu wiedziałam, że absolutnie nie będziemy się jej pozbywać tylko ją odnowimy:) Co więcej… mamy taki ‚zabytek’ również w pokoju i na całym przedpokoju, więc nowych pomysłów mam w głowie pełno:)

  • Aż zaczynam żałować, że i ja nie mam takiej boazerii do pomalowania

    • haha, nie dziwię się:) Takie metamorfozy z ‚masakry’ w coś pięknego są zdecydowanie najlepsze:)

  • Fio

    Czy wystarczyło lekko zjechać boazerię papierem ściernym? Czy konkretnie zeszlifować do drewna? Mamy taką „masakrę” w całym korytarzu. Już dawno męża namawiam na jej pomalowanie, ale ciągle słyszę odmowę, bo to tyle roboty :/

    • Hej Fio! Brat używał do tego tylko papiery ściernego na takiej ‚rączce’, nie szlifierki, więc raczej tylko tą zewnętrzną warstwę trzeba było zjechać. Boazeria była dosyć ‚prosta’ i bez żadnych wypukleń, więc nie było większego problemu:) Powodzenia w przekonywaniu męża:))

  • Moniaaa

    Wow, wyglada pieknie!!! Ta biala sciana jest teraz zdecydowanie o niebo ladniejsza! Sto lat dla mamy i brawa dla was za taki upominek:)

    • Dziękujemy za życzenia i miłe słowa … już się nie mogę doczekać, aż zobaczę tę kuchnię na żywo:)

  • Agnieszka Sot

    Cudowna zmiana <3
    Mogę wiedzieć gdzie kupiłaś ten piękny chlebak? Szukam właśnie takiego! Dzięki

  • Ola

    Piękna zmiana. Gratuluję pomysłu oraz solidarności rodzinnej :) co to za pojemnik na pieczywo? Pozdrawiam

    • Hej Ola! Dzięki wielkie – solidarność rdzinna bardzo się tu przydała:) Pojemnik z allegro – link podałam w powyższym wpisie:) Pozdrawiam!

  • daga

    To chyba jedna z najtańszych metamorfoz jakie widziałam ☺ a to sie ceni, super efekt.

    • Liczy się spryt i pomysł a nie pieniądze:) Dzięki!

  • Ale dobry pomysł na prezent :)

    • Szczególnie na okrągłe urodziny:) Mama zachwcyona i to dla nas było najważniejsze:)

  • Ewelina

    No pięknie! :)

  • Ada

    Świetna metamorfoza kuchni! Jestem pod wrażeniem:)

  • Fajny prezent :) Nic dziwnego, że mama była taka szczęśliwa! Najbardziej lubię oglądać takie metamorfozy „trudnych” przestrzeni :D

    • grażyna

      Witam.Ładna metamorfoza,też mam taką boazerje sosnową i będę malować.Ciekawa jestem czy najpierw malowałaś ją Prestomaksem na sęki a dopiero akrylówką.