Początki macierzyństwa – 5 rzeczy, które mnie miŁo zaskoczyŁy

początki macierzyństwa

Jesteś w ciąży i właśnie oczekujesz na diametralne zmiany w swoim życiu? Nastawiasz się na nieprzespane noce, ciągły płacz dziecka i nieustanne zmęczenie? Usłyszałaś wiele przestróg typu ‚na nic nie będziesz mieć czasu, będzie ciężko’? A może masz już dzieci i tak jak ja wiesz, że większość z tych tekstów była powiedziana trochę na wyrost? Albo… może nie masz jeszcze dzieci,  ani nawet nie planujesz w najbliższym czasie ciąży, tylko chcesz dla odmiany poczytać o plusach z początków macierzyństwa? Proszę bardzo, dla Ciebie wszystko!

początki macierzyństwa

milka-w-pubie

milka-wystraszona

początki macierzyństwa

 

1. Pierwszy miesiąc nie jest wcale taki trudny! Owszem, wcale nie jest też łatwo, jest po prostu zupełnie inaczej. Początki macierzyństwa to często dla obojga rodziców czas wyrzeczeń i adaptacji do nowego trybu życia, ale da się przeżyć! Będąc w ósmym miesiącu ciąży zwierzyłam się znajomej, że moją największą obawą są te pierwsze tygodnie. Bałam się, że nie będę wiedzieć jak mam zaopiekować się takim maleństwem, i że wszystko będzie takie mi obce i nieznane. Ona (mama dwójki dzieci) powiedziała wtedy: ‚pierwszych kilka tygodni jest najfajniejsze! Przez tę ‚rewolucję’ w życiu, Twój organizm ma spore pokłady adrenaliny, ciągle robisz nowe rzeczy, więc nie masz zbyt dużo czasu na przemyślenia, tylko działasz!’… i miała w 100% rację!

2. Ta duma i podniecenie kiedy ogłaszasz wszem i wobec o narodzinach TWOJEGO NAJPIĘKNIEJSZEGO DZIECKA! To oczywiste, że tak cudowną nowiną chcesz dzielić się z całym światem – ale kiedy już jesteś po porodzie i masz ze sobą maleństwo po ‚drugiej stronie’ to po prostu pękasz z dumy! Najpiękniejsze włoski, najładniej pachnące ciałko, te słodkie policzki, nie wspominając już nawet o tych maleńkich stópkach do wycałowania! I wszystko to ma TWOJE bejbi, Twoje i tylko Twoje! Najchętniej chodziłabyś dumna jak paw z piersią przesadnie wypięta do przodu, ale… szwy po cc lub obolałe krocze Ci na to nie pozwolą;-) Żadne poprzednie sukcesy w szkole czy w pracy nie są w stanie dorównać temu podnieceniu i dumie, jakich rodzice doświadczają gdy rodzi im się dziecko.

3. Każdy, ale to każdy Wam gratuluje i życzy jak najlepiej! Kiedy dzień po narodzinach Milli wróciliśmy do domu i ogłosiliśmy światu, że już jest z nami (kochany Fejsbuczek:-)) byliśmy strasznie mile zaskoczeni mnóstwem gratulacji i ciepłych słów! Oprócz wszystkich bliskich i rodziny, odezwali się do nas starzy znajomi, znajomi znajomych i daleka rodzina, z która nie mieliśmy kontaktu od wieków! Czuć było na kilometr, że wszystkie te życzenia były bardzo szczere i płynące prosto z serca. Naprawdę fajnie jest wiedzieć, jak Ci wszyscy kibicują w tej nowej roli!

 4. Wdzięczność do Rodziców. Moment, w którym zdajesz sobie sprawę, że Twoi rodzice (a w szczególności mama!) też musieli przejść przez całą ciążę i poród, i przez te nieznane początki macierzyństwa, jest bezcenny! Nagle zaczynasz doecniać ich 1000 razy bardziej i w mgnieniu oka rozumiesz o co im chodziło zamartwiając się o Ciebie na każdym kroku ‚bez powodu’! Trzymając swoje dziecko w ramionach i kochając je z całych sił, dochodzi do Ciebie, że Ty też jesteś takim skarbem dla swoich Rodziców…
5. Czas na drzemkę się znajdzie! Milla od zawsze ładnie spała w nocy i budziła się bardzo rzadko, ale sen i tak miałam trochę rozregulowany, więc w ciągu dnia brak energii czasami mi doskwierał. Więc wtedy, podczas jednej z dziennych drzemek… bez wyrzutów sumienia dołączałam do swojej córeczki! Świat się nie zawalił, jak pranie w pralce poczekało 40 minut dłużej lub podłogę zmyłam wieczorem, a nie w ciągu dnia. W końcu szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko, co nieeee?!;-)

A Ty… dodałabyś coś jeszcze do tej listy?

milka-rozrabia

początki macierzyństwa

początki macierzyństwa

początki macierzyństwa

Milla:

kurtka, apaszka  i sukienka – H&M

buty – Zara Kids

rajstopki – John Lewis

8 comments
  • Aneta Wos

    Iwona, super to wszystko ujęłaś! Szczególnie ten akapit o wdzięczności do własnych rodziców – ja miałam dokładnie tak samo przy moim pierwszym synku! Ale podrzemać to nigdy nie miałam okazji – szkoda było mi dnia!

    • Mi też było szkoda dnia, ale wolałam poświęcić pół godzinki żeby nabrać energii, zamiast chodzić cały dzień jak zombie:)

  • Magda

    Zgadzam się ze wszystkim, ta radość przy ogłaszaniu światu o narodzinach – bezcenna <3

  • Ja Wam powiem tak – straszyli mnie okrutnie! Bogu dziękować nie brałam sobie tego do serca :) i słusznie jak widać bo naprawdę nie mogę narzekać na swoje dziecko i na swoje macierzyństwo.

  • Niestety, początki mojego macierzyństwa były dla mnie bardzo trudne, bo miałam spore problemy z miednicą i byłam przykuta do łóżka, więc nawet nie byłam w stanie zając się swoją córeczką, wziąć jej na ręce, pokołysać. Leżałam i płakałam. Trochę żałuję tego czasu, bo nie potrafiłam się cieszyć swoją córką, tak jak powinnam. na szczęście teraz już wszystko nadrobiłyśmy ;)

    • Bardzo mi przykro, ale cieszę się, że teraz nadrabiacie, Dziewczyny! Takie małe istotki potrafią swoim mamom wynagrodzić wszystkie bóle i niedogodności:)