Bangkok, miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

Bangkok, miasto kontrastów, i to jakie! To metropolia zdecydowanie jedyna w swoim rodzaju. Z jednej strony ruchliwe ulice, na których wszelakie pojazdy śmigają nam przed oczami, a z drugiej mnóstwo mieszkańców prowadzących spokojne życie w bocznych uliczkach (sprzedając jedzenie lub prowadząc swoje małe biznesy). Smog spalin zmiksowany z ukropem aż duszą człowieka, a płynąc rzeką lub spacerując w parku – powietrze wydaje się być czystym jak łza! Piękne, luksusowe wieżowce i hotele, a tuż obok brudne chatki, wyglądające jakby lada chwila miały się rozpaść. Nowoczesne budynki czasem wyglądające jak z Matrixa, a w okolicy każdego z nich – tradycyjne domki duchów (dla Tajów to miejsca w których przebywają duchy, o których przychylność trzeba zabiegać składając ofiary, w celu zapewnienia sobie pomyślności w życiu).

Pyszne uliczne jedzenie za grosze, wiecznie uśmiechnięci ludzie oraz tyle kolorów i zapachów w jednym miejscu – to jest coś! Zero jakichkolwiek zasad higieny, nie wspominając nawet o braku bezpieczeństwa na drogach. Pomimo, że jest tam dosyć brudno, a bieda ‚wygląda’ zza każdego zakamarka, miejscowi wydają się być bardzo szczęśliwi! W Bangkoku spędziliśmy tylko kilka dni, aby ‚dojść do siebie’ po dość wyczerpujących lotach, ale to wytarczyło żeby zrobił na nas ogromnie pozytywne wrażenie!

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

bangkok miasto kontrastów

13 comments
  • A mogłaś mnie spakować do walizki. Schudłam, zmieściłabym się :v.
    Co to to upieczone wiszące, bo na kurczaki nie wygląda :o

    • Ania, to wiszące to kaczki albo gęsi haha – nie próbowałam, więc nie wiem czy dobre:) Z tą walizką to mogłyśmy się dogadać wcześniej:)) Już niedługo się widzimy, buźka!!!

  • Anita L.

    Ja bym się chyba brzydziła jeść takie uliczne rarytasy skoro mówisz, że nie ma tam higieny:( Ale na zdjęciach wygląda to fajnie!

    • Anita, też tak na początku myślałam, ale wystarczyło się przełamać:)

  • salus salus

    Pięknie tam! Ach..
    Zazdroscimy – salusiowo.blogspot.com

  • Cieszę się, że chociaż tu na zdjęciach mogę cokolwiek z tego świata zobaczyć :P udogodnienia mam takie :P

    • Postaram się wrzucać jak najwięcej takich zdjęć, specjalnie dla Ciebie:)

  • Marzy mi się kiedyś tam wybrać :)) poproszę o więcej zdjęć i opowieści :)
    Diana

    • Postaram się żeby było jak najwięcej – proszę o cierpliwość bo Internet mamy tutaj bardzo słaby:)

      • Poczekam :) Nie spieszcie się i cieszcie się pobytem :))

  • salus salus

    Czekamy na więcej

    Salusiowo.blogspot.com